Witam.
Wpadłam na pomysł pierwszego cyklu na moim blogu. Ma on posłużyć mi, jako
zmuszacz pisania. Mam nadzieje, że uda się co tydzień, w niedziele
zamieszczać tu podsumowanie tygodnia. Czyli to, co najczęściej w danym tygodniu
czytałam, słuchałam, oglądałam i coś jeszcze. Zobaczymy co bo nie mam jeszcze
pomysłu. Niekoniecznie będą to nowości. A akurat to, co wpadło mi w danym
tygodniu w oko, ucho i gust. Może takie zestawienie będzie mieć o tyle
pozytywnej strony, że ktoś pozna coś ciekawego, czego jeszcze do tej pory nie
znał. No to nie będę owijać w bawełnę. Wiadomo, o co chodzi, więc przejdę do
pierwszego niedzielnego podsumowania tygodnia.
Muzyka tygodnia
Źródło: http://www.spongeawareness.com/nyn/items/falco.jpg
Już w podsumowaniu roku wspominałam, że przez całe święta słuchałam starych
niemieckich przebojów. W sumie to słucham nadal. Do pierwszego podsumowania
wybrałam zabytek. Coś, co nie może mi wyjść z głowy i non stop to śpiewam. Co? „Trylogia”
Falco - Jeanny. Trylogię umieściłam w cudzysłowie, bo nie jest to precyzyjne
określenie. Tak naprawdę Falco był autorem tylko 2 pierwszych części. Część III
zawiera jego głos, ale nie była w pełni stworzona przez niego. Tak samo jej
treść nieco odbiega od pierwszych 2 utworów. Historia zawarta w tej piosence
jest dość ciekawa i intrygująca. Tym bardziej, że w roku 1986 stała się ona
największym skandalem w Niemczech i Austrii. Bojkotowały ją stacje radiowe i
telewizyjne. Mówiono, że zachęca do przemocy wobec kobiet. Domniemywano, że mężczyzna,
o którym śpiewa Falco to Jack Unterweger - austriacki pisarz i seryjny morderca.
Jednak czy Unterweger rzeczywiście był inspiracją do utworu? Ciężko stwierdzić,
Falco nigdy się do tego nie przyznał. Pierwsza cześć jest wręcz hipnotyzująca.
Kiedy usłyszy się ją raz nie chce wyjść z głowy. Niezwykle melodyjna i
chwytliwa. Zwrotki są w języku niemieckim, a refren angielskim. Falco opowiada
o historii morderstwa, jednak z perspektywy zabójcy. To dość psychopatycznie
wypowiadane słowa. Możemy się domyślać, że dziewczyna nie żyje, pada deszcz, a
mężczyzna wlecze ją po lesie, ona gubi but. Zabójca mówi do swojej ofiary tak
jakby żyła. Dość przyzwoite tłumaczenie stworzył Michał Wiśniewski coverując
wszystkie 4 znane części o Jeanny (polecam je w jego wykonaniu, bo są naprawdę
emocjonalne, nie zmasakrował ich tak jak utworu Rosenstolz - Die
Zigarette Danach). Pisze 4, bo w 1996 r. Peter Orloff stworzył finał "Und wer
fragt nach Jeanny?". Falco nie przyczynił się do tej części. Mieszkał już na
Dominikanie i przeżywał poważny kryzys twórczy. Miał on go za 2 lata
doprowadzić do śmierci. Jeśli to wprowadzenie zachęciło was, to poniżej
zamieszczam wszystkie 3 utwory o Jeanny. I zachęcam do zagłębienia się w
twórczość i życiorys Falco. Bo to naprawdę intrygująca postać była!
Film tygodnia
Źródło: http://1.fwcdn.pl/po/59/80/435980/7196598.3.jpg
Zastanawiałam się, co wybrać na film tygodnia. Miniony tydzień
przesiedziałam w domu mając wolne i lecząc przeziębienie. Obejrzałam mnóstwo filmów
po 3/5 dziennie. Jednak film, który rozwalił mnie na łopatki obejrzałam
wczoraj, na TVP2. Zacne filmy w TVP puszcze się po północy, a najlepiej o 1 w
nocy (telewizja misyjna drodzy państwo). O czym mowa? O filmie „Dzień, który
odmienił twoje życie”, w oryginale „Le premier jour du reste de ta vie”. Jest
to produkcja francuska z 2008r. Za scenariusz i reżyserie odpowiadał Rémi
Bezançon. Film ten to dramat obyczajowy, ale z serii tych dramatów, jakie lubię.
Problemy rodzinne ukazane w lekko krzywym, ironicznym zwierciadle, obśmiane
przez łzy. Zmusza nas do myślenia, ale nie pozostawia tego emocjonalnego ciężkiego
kamienia, przybicia. Obserwujemy losy rodziny i zastanawiamy się, o co tu chodzi,
jacyś wariaci. A potem zaczynam się z nimi utożsamiać. Ta
kulawa rodzina jednak jest połączona ułomnymi więzami i zakopaną
pod kopcem problemów miłością. Poznajemy Roberta Duvala taksówkarza i jego żonę
Marie-Jeanne. Także 3 dzieci, Fleur najmłodsza i jedyna córka. Słodka
dziewczynka dorasta na prawdziwą grungeową diablice. Raphaël, średni syn, raczej
czarna owca, nie tak inteligentny i sumienny jak brat, duże dziecko żyjące na
wiecznym luzie. No i Albert, najstarszy syn wyrastający na lekarza. Na końcu
dziadek, który ciągle dogryza swojemu synowi przypominając mu, że nie jest
wystarczająco dobry. Za to faworyzując średniego wnuka, rozpoczyna przekazywać
mu swoją wiedze na temat win. Film dzieje się na przestrzeni lat 1988-2000. Przedstawiane
są nam epizody z życia rodziny. Jest ich dokładnie 5 i każdy z nich dotyczy
innego członka rodziny. Te 5 epizodów to kluczowe wydarzenia z życia rodziny.
Odejście pierwszego dziecka z domu, pierwsze miłości, utrata dziewictwa itp. Każdy
z tych dni ma kluczowy wpływ na losy członków rodziny. Historia opowiedziana
dowcipnie, porusza segmenty życia, jakie dotykają każdego z nas. Nie pokazuje
rodziny w cukierkowy sposób. Mimo to widzimy więzi, jakie wyłaniają się z tej
masy niedorzecznych perypetii i rodzinnego egoizmu.
Książka tygodnia
Źródło: http://fabrykaslow.com.pl/uploads/media/okladka/0001/01/thumb_219_okladka_duzy.jpg
W ostatnim tygodniu zmordowałam pierwszą cześć z serii „Pies i klecha”, a
dokładniej „Pies i klecha: Przeciwko wszystkim”, zaczęłam też drugą cześć „Pies
i klecha: Tancerz”. Autorami obu książek są Jarosław Urbaniuk i Łukasz
Orbitowski. W tekstach reklamujących książki czytamy „Pierwsza polityczna
powieść grozy! Satanistyczny spisek u fundamentów Polski Ludowej!” Z
pierwszym zdaniem nie zgadzam się zbytnio, natomiast drugie jest jak
najbardziej prawdziwe. Jest rok 1989, schyłek PRLu. Dochodzi do przedziwnego
morderstwa. Sprawę ma poprowadzić Zbigniew Enka, typowy milicjant o zachowaniu
i aparycji godnej porucznika Borewicza z „07 zgłoś się”. Dla przeciwwagi mamy
postać księdza Gila. Zupełnego przeciwieństwa swojego partnera. Od samego początku Enka, zastanawia się, po co do cholery przydzielono mu księdza. Aż
spotykają na swojej drodze satanistyczny spisek, którego nie da się ogarnąć
umysłem. Mam wrażenie, że tak książka będzie fajnym czytadłem dla wielbicieli
komiksów fantastyczno sensacyjnych. Nie jest to książka wybitna, ale bardzo wciągająca.
Emocje są dawkowane stopniowo, tajemnica zagmatwana aż do samego końca. Obrazowo
ukazane realia socjalistycznej polski. No i elementy fantastyczne,
satanistyczne mieszające się z faktami politycznymi. Czasem można sobie zadać
pytanie, co autorzy brali pisząc to „dzieło”, ale nie można książki uznać za
złą. Ja polecam bardzo, raz rozpoczęta nie da czytelnikowi spokoju, do
samego końca.
Ulubieniec tygodnia
Jak już pisałam oprócz książek, filmów czy muzyki, co tydzień dodam jakiegoś
ulubieńca. Zastanawiałam się, co nim może być w tym tygodniu. I w sumie
doszłam, że 23 finał WOŚP. Choć post dodam na sam koniec 11.01 to niektóre
aukcje będą trawy jeszcze po tej dacie. Przez miniony tydzień każdy z nas był
atakowany WOŚPowymi reklamami. Niestety nie tylko przez promocje o fundacji było głośno w mediach. Przez lata wokół niej narosło wiele kontrowersji.
Mam wrażenie, że w tym roku przed finałem wyciągano najwięcej afer i krytycznych głosów. Nie kupuje bezkrytycznie ani WOŚPu, ani Jurka Owsiaka. Zawsze powtarzałam,
że najlepszy sposób na biznes to otworzenie fundacji. I żeby nie było, że komuś zarzucam złodziejstwo. Nie kieruje tego ostatniego zdania bezpośrednio do WOŚP. Mam tu na myśli ogół fundacji. I to, że zawsze gdzieś znajdzie się jakieś nadużycie. Jest to nieuniknione przy organizacji operującej tak gigantycznymi kwotami. Doceniam te lata
wypełnione sukcesami WOŚP. Nie znam drugiej w Polsce akcji, która by
sfinalizowała, aż tyle sprzętu medycznego, co WOŚP. W każdym niemal szpitalu,
znajdują się maszyny medyczne z serduszkiem. To nie są pojedyncze dzieci, na
które zbierane są pieniądze. To setki małych i dorosłych pacjentów
korzystających ze sprzętów, dzięki wsparciu fundacji. Często nawet nie będąc
świadomymi, że akurat ten inkubator jest z serduszkiem, albo akurat to badanie
słuchu może być wykonane dzięki aparatowi zakupionemu z datków. Więc mimo tylu oskarżeń i głosów krytyki jednak akcje popieram! Co roku staram się wrzucić cokolwiek do puszki. Nawet zwykłe 5 zł ma znaczenie. I dlatego WOŚP stanie się ulubieńcem minionego
tygodnia. A wszystkim zagorzałym przeciwnikom, jak i bezkrytycznym zwolennikom
życzę dużo zdrowego rozsądku, mniej zacietrzewienia i więcej myślenia. A samej fundacji kolejnych sukcesów i sumiennego
zarządzania, alby afer było jak najmniej.
super pomysł z przegladem tygodnia ;)
OdpowiedzUsuńobserwujemy kochana? zacznij i daj znać u mnie,
abym mogła się odwdzięczyć♥
http://similarose.blogspot.com/